Już ponad dwa miesiące temu światło dzienne ujrzał Raport Wodny jako załącznik do serii artykułów traktujących o wodzie, kąpieliskach, jakości wody w Bałtyku oraz szereg innych artykułów Gazety Wyborczej na poziomie krajowym jak i regionalnym. Artykuły, jak to w Gazecie Wyborczej, są dostępne jedynie dla osób wykupujących prenumeratę (na potrzeby zaznajomienia się z treścią omawianego artykułu wykupiłem prenumeratę tylko na poziom ogólnopolski, stąd nie będę odnosił się do artykułów dostępnych na szczeblu lokalnym). Poniżej wrzucam zrzut ekranu ogólnodostępnego wstępu, który dotyczy jednego z wspomnianych artykułów, gdzie potencjalny czytelnik nie obeznany w żadnym stopniu w temacie jakości wody w kąpieliskach jest pozostawiony z informacją, że stan wody w kąpieliskach w Polsce jest tragiczny. W komentarzach do tego artykułu jak i w kilku miejscach na Facebooku, gdzie umieszczano podlinkowany do tego artykułu Raport Wodny, udzieliłem swojej opinii.

Zrzut ekranu ogólnodostępnego tekstu artykułu Gazety Wyborczej zatytułowanego „Od Bałtyku po Mazury. W jakiej wodzie będziemy się kąpać tego lata?” Artykuł autorstwa Pani Moniki Waluś, zdjęcie we wstępie artykułu Pan Łukasz Głowala
Odnosząc się do zawartości ww. artykułu, należy zauważyć, że zestawianie ze sobą wyników monitoringu dwóch zupełnie odmiennych systemów monitoringu jakości wody nie jest właściwe i wprowadza czytelnika w błąd. W konsekwencji może to ludzi skutecznie wystraszyć i zniechęcić do korzystania z kąpielisk w Polsce i zachęcić do poszukiwania alternatywy np. za granicą. Należy wyraźnie podkreślić, iż całkiem inne zadanie ma monitoring w ramach Państwowego Monitoringu Środowiska, koordynowany przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska. Dotyczy on określenia stanu lub potencjału ekologicznego jednolitych części wód powierzchniowych. Natomiast całkiem inne zadanie spoczywa na monitoringu zanieczyszczeń mikrobiologicznych, który jest prowadzony przez Główny Inspektorat Sanitarny na potrzeby oceny jakości wód w kąpieliskach. Te systemy monitoringu nie mają ze sobą nic wspólnego. Pierwszy mówi o tym, jak nasze rzeki lub odcinki rzek i duże jeziora powyżej 50 hektarów, ujęte w tym systemie, mają się do norm środowiskowych związanych z Ramową Dyrektywą Wodną i dopasowanych do jej założeń krajowych ustaw i rozporządzeń. Monitoring kąpieliskowy odnosi się do Dyrektywy Kąpieliskowej oraz dopasowanych do jej założeń krajowych ustaw i rozporządzeń, gdzie ocenę wydaje się tylko na podstawie dostępności danych z 4 sezonów kąpieliskowych, dotyczących zawartości osobników Escherichia coli i enterokoków w 100 ml wody. To zadanie jest prowadzone przez Powiatowe Stacje Sanitarno-Epidemiologiczne lub laboratoria z akredytacją, którym to zadanie zlecają właśnie Powiatowe Stacje Sanitarno-Epidemiologiczne. Warto też wspomnieć, że zakwit sinic nie wpływa na ocenę wystawianą kąpielisku (skutkuje jednak zamknięciem kąpieliska z uwagi na bezpieczeństwo kąpiących), o czym szerzej pisałem we wpisie, który znajdziecie tu. W konsekwencji takiego schematu ustalania oceny jakości wody w kąpieliskach, kraje Unii Europejskiej (oraz kilku krajów spoza Unii) cechują się świetną i doskonałą jakością wód kąpieliskowych. Mapkę przedstawiającą jak to wyglądało w ostatnim roku w Europie znajdziecie w tym wpisie. Dla przypomnienia umieszczam ją raz jeszcze poniżej.

Źródło: Zdjęcie z raportu EEA dotyczącego jakości wody w kąpieliskach w 2020 roku z wykresem całej Europy i procentowym udziałem, w poszczególnych krajach doskonałej, oceny stanu kąpielisk. Link do raportu: Raport EEA z 2020 roku.
Podsumowując, monitoring wód w ramach Państwowego Monitoringu Środowiska mówi nam o stanie ekologicznym i stanie chemicznym i połączeniu tych dwóch składowych jako o stanie danej jednolitej części wód powierzchniowych (rzeki, odcinka rzeki, jeziora powyżej 50 ha ujętego w ten system monitoringu oraz wód przejściowych i wód przybrzeżnych Bałtyku). Badania w ramach tego monitoringu są bardzo drobiazgowe i donoszą się do kilkudziesięciu parametrów fizyczno-chemicznych i kliku parametrów biologicznych. O ocenie decyduje tu zasada – ocena jest taka jak jej najgorszy parametr. Przykładowo mamy przekroczony parametr chemiczny benzo(a)pieren w wodzie raz w ciągu całIdąc dalej, monitoring wód w ramach Państwowego Monitoringu Środowiska mówi nam o stanie ekologicznym i stanie chemicznym i połączeniu tych dwóch składowych jako o stanie danej jednolitej części wód powierzchniowych (rzeki, odcinka rzeki, jeziora powyżej 50 ha ujętego w ten system monitoringu oraz wód przejściowych i wód przybrzeżnych Bałtyku). Badania w ramach tego monitoringu są bardzo drobiazgowe i donoszą się do kilkudziesięciu parametrów fizyczno-chemicznych i kliku parametrów biologicznych. O ocenie decyduje tu zasada – ocena jest taka jak jej najgorszy parametr. Przykładowo mamy przekroczony parametr chemiczny benzo(a)pieren w wodzie raz w ciągu całego sezonu pomiarowego (cały rok dla rzek i większość roku dla pozostałych jcwp), reszta parametrów oceniona jest na dobry lub bardzo dobry, ale przypisana ocena dla jednolitej części wód to stan zły. Stan ekologiczny możemy mieć dobry a stan chemiczny zły – bo tam jest sprawdzane stężenie benzo(a)pierenu w konsekwencji cały stan jcwp jest zły. Taka sytuacja ma miejsce w sporej ilości rzek a przyczyną tych trochę wyższych niż normatywne stężeń może być emisja benzo(a)pierenu np. z palenia śmieciami w piecach. Jednak minimalnie przekroczone stężenie benzo(a)pierenu nie ma istotnego znacznie dla kąpiących. Ma to znaczenie dla organizmów żywych zamieszkujących zbiornik czy rzekę, na których jest kąpielisko.
W dyskusji w komentarzach do omawianego artykułu dr Sebastian Szklarek autor bloga Świat wody zauważył, że systemem monitoringu prowadzony przez Państwowy Monitoring Środowiska zawiera konieczność raportowania dodatkowych parametrów związanych z mikrobiologią, gdy kąpielisko znajduje się na jednolitej części wód powierzchniowych.

Zrzut ekranu odnośnika do pobrania Raportu Wodnego Gazety Wyborczej dostępnego dla osób z prenumeratą Dostęp 05.08.2021. Źródło: Gazeta Wyborcza załącznik do artykułu: Bałtyk jest taki jak rzeki, które do niego wpadają. Raport wodny „Wyborczej” autor Monika Waluś publikacja artykułu: 29 czerwca 2021, 05:38.
Sam załącznik w postaci Raportu Wodnego jest przygotowany rzetelnie i nie pojawia się w nim takie bezpośrednie zestawienie jak w przytoczonym tu artykule. Jedyne zastrzeżenie jakie mam do tego raportu to mało trafne umiejscowienie infografik o ogólnych zanieczyszczeniach wody wpływających bardziej na jej stan w miejscu, gdzie opisuje się jakość wody w kąpieliskach w Europie i w Polsce. Takie zestawienie może niejednoznacznie sugerować, iż to też bezpośrednio przekłada się na ocenę jakości wody w kąpieliskach opartych na założeniach Dyrektywy Kąpieliskowej, a tak nie do końca jest. Do poprawnych czynników w tym wypadku można zaliczyć bezpośrednie dopływy nieoczyszczonych ścieków bytowych przelewanie się kanalizacji burzowych z odchodami zwierząt zmytych z ulic, parków itd., które skutkują przekroczeniem norm związanych ze stężeniem E. coli i enterokoków. Zresztą te informacje wspomniane są w tym raporcie i znajduję się wcześniej, stąd uważam, że te wspomniane wyżej infografiki nie powinny znaleźć się w tym konkretnym miejscu, a powinny wieńczyć rozdział na temat stanu wód i czynników na nie wpływających. Podsumowując bardzo mi się podoba Raport Wodny „Wyborczej”, bo w dość skondensowany sposób rozprawia o szerokich ramach stanu i jakości wody polskich rzek, jezior i Bałtyku. Jednakże omawiany artykuł powinien być skonstruowany inaczej, z wyraźnym podkreśleniem różnic w celowości prowadzonych monitoringów, a tego w nim zabrakło.
Dobra, obiektywna, cenne recenzje.
PolubieniePolubienie
Dziękuje Robercie za pozytywny komentarz.
PolubieniePolubienie